przyjaciółka? czym jest przyjaźń? to takie coś czego nie ma!!!! właśnie się przekonuję.
byłam na każde jej zawołanie, kiedy tylko chciała. dla niej wstałam specjalnie wcześnie rano, chodziłam po południu na podwórko, gdy się jej zachciało (i zawsze tam gdzie ona chciała.) na początku dzieliła moje poglądy, dzieliła to, że nienawidzę swojej klasy i wszystkim osoób w niej zawartych. wszystkich! już bez wyjątków, bo każdy okazał się śmieciem. po kolei. (zdechnijcie śmiecie.)
teraz te cholerne testy. i oczywiście, zapytałam, czy pójdziemy razem. oczywiście, że nie! bo się nie wyrobi na 8, mimo, że ma po drodze. byłam zła, ale w końcu się zgodziła. a jutro mnie oleje.
i przejrzałam ją. wiecie dlaczego? bo idąc sama może rozmawiać z wszystkimi, a będąc ze mną nie. bo ja nie gadam z nikim stamtąd. bo ich nienawidzę. i wiem, że to jest przyczyną.
i jaka tu przyjaciółka? kocha sama siebie. ciągle powtarza, że jest wspaniała, zabawna i fajna.
ciągle dąży do tego, żeby jej było dobrze. a gdy opowiadam jej o swoich 'problemach’ mówi, że ją to nie obchodzi albo 'aha’….
:/// pieprzyć przyjaźń. i ludzi dookoła. każdy tylko fałszywy i plastikowy. najchętniej przeteleportowałabym się w kosmos.