Witam, mam 27 lat, córkę i męża. Mieszkamy u rodziców męża i tu zaczynają się schody… We wszystko się wtrącają i kontrolują każde wyjście a nawet drobne wydatki. Problem jest taki, że obecnie nas utrzymują i nawet słowem nie mogę się odezwać. Mój mąż całe dnie pracuje, ma firmę która tonie w długach.. Ostatnio uciekłam z tego domu chciałam, żeby poszedł do normalnej pracy. Nie zrobił nic wróciłam ale to nic nie dało, życie dalej takie samo nawet nie wiem czy on mnie kocha, nie pamiętam kiedy mi to powiedział, nie potrafimy rozmawiać on zawsze się unosi… Wiem że większość powie odejdź ale ja nie mam gdzie pracy też nie mogę znaleźć gdybym miała pracę to wynajęłabym jakieś mieszkanko jakoś bym żyła… A tak nie mam na co liczyć. Ogólnie jestem nieszczęśliwa i wiem, że mam depresję… Chcę zmienić swoje życie ale nie potrafię się uwolnić od tego wszystkiego moja córka jest mocno związana z ojcem…