witam. mam na imię Edyta mam 21 lat. jestem z moim chłopakiem juz od roku przy czym mieszkamy razem od pól roku. na początku wszystko było dobrze starał sie o mnie widziałam jak mnie kocha ale odkąd z nim zamieszkałam coraz częściej się zastanawiam czy on naprawdę mnie kocha a przecież każda kobieta potrzebuje miłości. Gotuje mu sprzątam spełniam wszystkie jego potrzeby no chce by był szczęśliwy i spełniony. by widział jak go kocham ale zastanawiam sie czy on czasem tego nie wykorzystuje wystarczy ze cos mi nie wyjdzie to juz mnie dobija ze jestem najgorsza dziewczyną, jak nie jest w humorze to wyżywa sie na mojej psychice czy nawet mnie bije bo uważa ze go zdradzam bo choćby napisze do mnie jakis kolega czy znajomy z pytanie co słychać. a przeciez ja bym nigdy…
juz kilka razy ne wytrzymywałam i wyprowadzałam sie do rodziców na kilka tygodni jednak gdy mi złośc opadła zaczęłam tesknic i zapominałam co sie stała chciałam znów z nim byc by mnie przytulił. Ja poprostu chce byc kochana i doceniana co mam robic
moj chłopak. moja miłośc czy to naprawde jest szczescie o jakim marzylam?
Dzielić