Wreszcie wymiar sprawiedliwości udowodnił, że nowoczesne technologie nie są mu obce. Pokaz multimedialny uświetnił niezwykłe wydarzenie – prokuratura pod wodzą min. Ziobry ma wreszcie jakieś, i to nie wyssane z palca, dowody. Po dwóch latach podsłuchów, nagrań, szukania haków wreszcie coś komuś udowodniono (Kaczmarkowi – że kłamał). Padło co prawda akurat na protegowanego Lecha Kaczyńskiego.
Przyznaję, sądziłam, że Ziobro zamacha nam na kolejnej konferencji, kolejnym rekwizytem i będzie próbował mydlić nam oczy rzekomą wiedzą operacyjną itd. Moje przypuszczenia były, jak sądzę, uzasadnione, bo dotąd tak to się właśnie odbywało. Ale spokojnie, konferencje na pewno będą jutro i pojutrze i popojutrze, a minister będzie celebrował swoją osobę i ten sukces. Ale głównie swoją osobę.
Jedno pytanie pozostaje jeszcze bez odpowiedzi – skąd Kaczmarek wiedział o akcji CBA? Musiał jako zwierzchnik BORu czy ktoś chlapnął?
Już widzę polemikę PiSu z opozycją w czasie kampanii wyborczej:
O: Upolityczniliście prokuraturę i służby specjalne!
PiS: Dzięki temu odkryliśmy, że Kaczmarek kłamał.
O: Gdzie te 3 miliony mieszkań?
PiS: W wykonaniu tego zadania przeszkodził nam układ, którego częścią był Kaczmarek. Który kłamał.
Itd. Itd. itd. Tak jakby to wydarzenie przekreślało wszystkie błędy PiSu i odbierało opozycji możliwość ich wytykania – stanęła po stronie oszusta. więc sama przez to jest wysoce podejrzana.
Reforma finansów publicznych, służby zdrowia, dokończenie reformy systemu emerytalnego… to wszystko nie jest ważne w obliczu walki z Układem. Czyli marsz po następną kadencję, choćby po trupach i choćby kosztem nas wszystkich (finansowym).