Mieszkam najbliżej rodziców, więc naturalnie pomagam im najczęściej. Z czasem jednak wszystkie wizyty, zakupy, telefony i sprawy urzędowe zaczęły spadać wyłącznie na mnie. Rodzeństwo mówi, że ma daleko albo dużo pracy, ale ja również mam swoje obowiązki. Czuję złość, a jednocześnie wyrzuty sumienia, gdy próbuję odmówić. Jak podzielić odpowiedzialność w sposób konkretny, a nie skończyć na kolejnej rozmowie bez efektu?