Rozstaliśmy się bez wielkiej awantury i oboje mówimy, że chcemy zachować kontakt. Problem w tym, że każda wiadomość budzi we mnie nadzieję, choć wiem, że powrót nie ma sensu. Z jednej strony nie chcę stracić ważnej osoby, z drugiej czuję, że przez ten kontakt stoję w miejscu. Czy przyjaźń po związku jest możliwa od razu, czy najpierw potrzebna jest dłuższa przerwa bez kontaktu? Jak to wyglądało u Was?