Zaloguj

Użytkownik:

Hasło:

Zapamiętaj
Za każdym razem, gdy obejrzę jakiś program propagujący dbałość o środowisko, popadam w przygnębienie. Wolałabym nie wiedzieć o tych p**lonych chińczykach, którzy za przerażająco niskie wynagrodzenie pływają nielegalnie w rozlatujących się, zardzewiałych wrakach po terenie UNESCO i odławiają ryby zagrożone zniknięciem z tych obszarów. W ramach ciekawostki dodam, że chińczyki wynalazły sztuczne jaja, którymi trują się nawzajem (a może już wysyłają je w świat jak resztę chorobotwórczego złomu made in china?). Mogłabym wyliczać setki rzeczy, o których wolałabym nie wiedzieć, a których dokonują ludzie (i to nie tylko narodowości pokroju chin), ale oszczędzę Wam już tego. Powiem tylko, że my istoty inteligentne jesteśmy jak te robaki toczące Ziemię. Organizacje proekologiczne są bezsilne wobec politycznej korupcji, która pozwala na swobodne zatruwanie planety. I właśnie dlatego jestem przygnębiona po oglądnięciu filmów apelujących o szacunek wobec środowiska - bo jestem bezsilna. Nic nie poradzę na to, że być może następne pokolenie rafę koralową, albo niedźwiedzie polarne będzie oglądać tylko z nagrań. Urodziłam się przecież w tym chorym systemie i muszę jakość żyć według zasad, na które nie mam wpływu. I ja też chcąc, czy nie chcąc mam swój mały wpływ na wyniszczanie planety. Ktoś kiedyś trafnie to wszystko przyrównał do pierwszych prób ludzkiego lotu - cywilizacja ludzka spada - a spadający głupiec będzie święcie przekonany o tym, że leci dopóki nie znajdzie się na wysokości wystarczającej do dojrzenia zbliżającej się śmierci.
       Głosów : 7 + głosuj Kategoria : Polityka

Popularne Wiadomości


prev next

Top Narzekający

beeILoveYouchmura2marnotapogodynkabigosFineFernzyEtalier
dołącz do nas na twiterze